Szukanie pracy bardzo łatwo zamienić w jeden wielki przycisk „Aplikuj”.
Kolejne ogłoszenie. Kolejne CV. Kolejne odświeżenie skrzynki. Po kilku tygodniach można mieć za sobą kilkadziesiąt aplikacji i nadal niewiele wiedzieć o tym, dlaczego jedne prowadzą do rozmów, a inne kończą się ciszą.
Dlatego spojrzałbym na szukanie pracy trochę inaczej.
Nie chodzi o to, żeby wysłać jak najwięcej CV. Chodzi o to, żeby zwiększyć szansę na dobrą rozmowę i nie zginąć w gąszczu dziesiątek, a czasem setek innych kandydatów i kandydatek.
Jeśli pracujesz po drugiej stronie rekrutacji, zobacz też proces rekrutacyjny oczami kandydata. Ten tekst patrzy na ten sam świat z drugiej strony: osoby, która właśnie szuka pracy.
TL;DR
Szukanie pracy też jest procesem. Najpierw warto określić, czego właściwie szukasz, a czasem nawet zadać sobie pytanie, czy nadal chcesz robić to samo.
Mam 36 lat, więc doskonale pamiętam film „Chłopaki nie płaczą”. Pisząc ten wpis, miałem w głowie jedno pytanie:
„Wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: co lubię w życiu robić? A potem zacznij to robić.”
I dokładnie o to chodzi w tej części. Nie o filmową odpowiedź ;) tylko o zatrzymanie się przy pytaniu, zanim zacznie się poprawianie CV, LinkedIna, wybór firm, kontakty, aplikacje i rozmowy.
Nie wszystko mamy pod kontrolą. Firma może zamrozić rekrutację, zmienić budżet, zatrudnić osobę wewnętrzną albo znaleźć kandydata lepiej dopasowanego do konkretnej potrzeby.
Możemy jednak zrobić sporo, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo wejścia do procesu i wykorzystać szansę, kiedy już się pojawi.
🎯 Zanim otworzysz CV, odpowiedz sobie na jedno pytanie
Czego właściwie szukasz?
To brzmi banalnie, ale łatwo zacząć od poprawiania CV, ustawienia „Open to Work” i przeglądania ofert bez zastanowienia się, dokąd właściwie chcemy dojść.
Spróbuj określić rolę lub kilka podobnych ról, które Cię interesują. Zastanów się nad branżą, poziomem stanowiska, lokalizacją, modelem pracy, wielkością organizacji czy oczekiwanym wynagrodzeniem. Równie ważne może być określenie rzeczy, których już nie chcesz.
Nie musisz zamykać się na jedną nazwę stanowiska. Ta sama praca w dwóch firmach może nazywać się zupełnie inaczej.
Ważniejsze jest to, żeby wiedzieć, jakiego rodzaju problemami chcesz się zajmować i jakie doświadczenie chcesz dalej budować, bo jeśli sam nie wiesz, czego szukasz, trudno oczekiwać, że osoba po drugiej stronie sama to odgadnie.
🔄 A może wcale nie powinieneś szukać tego samego?
To pytanie warto zadać sobie jeszcze przed pierwszą aplikacją.
Czy ja właściwie chcę dalej robić to, co robiłem do tej pory?
Czasami zmiana pracy jest dobrym momentem, żeby pomyśleć szerzej. Być może rynek w Twojej specjalizacji mocno się zmienił. Być może od kilku lat wykonujesz tę samą pracę i zwyczajnie nie daje Ci już satysfakcji. Może od dawna chodzi Ci po głowie inny obszar, ale zawsze brakowało dobrego momentu, żeby spróbować.
Przebranżowienie oczywiście kosztuje. Trzeba zainwestować czas w naukę, zdobyć nowe kompetencje, czasami zrobić kurs albo własny projekt i pogodzić się z tym, że na początku nie będziemy mieć takiej pozycji jak w obszarze, który znamy od lat.
Może się też okazać, że na jakiś czas trzeba zmniejszyć oczekiwania finansowe — trudne się wylosowało, jak mówi klasyk TV.
Tylko że nie zawsze warto patrzeć wyłącznie na to, ile zarobię w pierwszym miesiącu po zmianie.
Warto również zapytać:
Gdzie ta decyzja może mnie zaprowadzić za dwa albo trzy lata?
Być może krótkoterminowo zarobisz mniej, ale wejdziesz do obszaru, który rozwija się szybciej, daje Ci więcej możliwości albo po prostu znowu sprawia Ci frajdę.
I wbrew pozorom nie zaczynasz wtedy całkowicie od zera.
Zabierasz ze sobą m.in.:
- doświadczenie zawodowe
- umiejętność współpracy z ludźmi
- komunikację
- zarządzanie projektami
- znajomość biznesu
- pracę z klientami
- sposób rozwiązywania problemów
Duża część kompetencji jest bardziej transferowalna, niż nam się wydaje.
↩️ Krok w tył też może być ruchem do przodu
Podobnie jest ze stanowiskiem.
Przyzwyczailiśmy się do myślenia o karierze jak o drabinie. Junior, Mid, Senior, Manager, Head i najlepiej cały czas do góry.
- Senior może świadomie wejść na poziom Mid w zupełnie nowym obszarze.
- Manager może wrócić do roli eksperckiej.
- Osoba zarządzająca ludźmi może dojść do wniosku, że bardziej interesuje ją praca specjalistyczna niż kolejne szczeble zarządzania.
- Możesz również zejść poziom niżej, żeby dostać się do organizacji albo branży, która daje Ci znacznie więcej możliwości rozwoju.
Tylko że kariera (sam bardziej mówię, że to przygoda zawodowa) nie zawsze musi tak wyglądać.
I jasne, czasami będzie się z tym wiązało niższe wynagrodzenie.
Tylko ponownie warto spojrzeć trochę dalej niż na najbliższy miesiąc.
Krok w tył na stanowisku nie zawsze jest krokiem w tył w karierze.
Czasami jest dokładnie tym, czego potrzebujesz, żeby za kilka lat znaleźć się w miejscu, do którego w obecnym układzie nigdy byś nie dotarł.
🧩 Zobacz, czego Ci brakuje
Jeżeli już wiesz, dokąd chcesz iść, zacznij patrzeć na ogłoszenia trochę inaczej.
Nie tylko pod kątem:
„Spełniam” albo „nie spełniam”.
Otwórz kilkanaście ofert na podobne stanowiska i zobacz, co się w nich powtarza.
Jeżeli w większości pojawia się konkretne narzędzie, język, sposób pracy, certyfikat albo doświadczenie, którego jeszcze nie masz, to właśnie dostałeś bardzo przydatną informację.
Zamiast myśleć:
„Nie nadaję się”.
możesz pomyśleć:
„OK, tego powinienem się nauczyć”.
Nie każdą lukę da się nadrobić w miesiąc, ale część zdecydowanie tak.
Czasami kilka tygodni nauki, mały projekt, wolontariat, kurs albo nowe zadanie w obecnej firmie może sprawić, że za jakiś czas Twoja pozycja będzie zupełnie inna.
📄 Jedno CV do wszystkiego? Niekoniecznie
Nie jestem zwolennikiem przepisywania całego CV pod każdą pojedynczą ofertę, ale wysyłanie jednego identycznego dokumentu wszędzie też nie zawsze będzie najlepszym pomysłem.
Jeżeli aplikujesz na trzy różne rodzaje stanowisk, zastanów się, czy przy każdej z tych ról chcesz eksponować dokładnie te same elementy swojego doświadczenia.
CV powinno możliwie szybko odpowiedzieć na trzy pytania:
- Kim jesteś?
- Co potrafisz?
- Dlaczego Twoje doświadczenie może mieć znaczenie na tej roli?
Nie chodzi o kopiowanie całego ogłoszenia i wciskanie do CV słów kluczowych na siłę. Chodzi o hierarchię informacji.
Jeżeli najbardziej istotne dla tej roli doświadczenie ginie gdzieś na drugiej stronie między mniej ważnymi zadaniami sprzed kilku lat, możesz mieć świetne kompetencje, ale osoba czytająca CV musi najpierw je znaleźć.
A nie zawsze będzie miała na to dużo czasu.
👀 Najpierw trzeba dać się zauważyć
Wyobraź sobie, że na ogłoszenie wpada 200 aplikacji, choć to i tak niska liczba.
Oczywiście nie oznacza to, że wszystkie 200 osób spełnia wymagania. Część będzie zupełnie niedopasowana, część będzie miała inne oczekiwania finansowe, lokalizacyjne albo zawodowe.
Nadal jednak może zostać kilkadziesiąt sensownych profili.
I wtedy zaczyna liczyć się nie tylko to, czy jesteś dobrym kandydatem, ale również to, czy łatwo zobaczyć, że nim jesteś.
Chaotyczne CV, brak najważniejszych informacji, kilka stron bardzo ogólnych obowiązków albo profil LinkedIn zatrzymany trzy stanowiska temu nie pomagają.
Czasami naprawdę dobra kandydatura nie odpada dlatego, że ktoś nie miał kompetencji.
Po prostu nie udało się ich wystarczająco szybko zobaczyć.
🔎 LinkedIn to nie tylko „Open to Work”
Jeżeli szukasz pracy, LinkedIn może robić znacznie więcej niż informować, że jesteś otwarty na nowe możliwości.
Sprawdź, czy Twój profil jest aktualny i czy mniej więcej odpowiada temu, co znajduje się w CV.
- Czy po wejściu na niego wiadomo, czym się zajmujesz?
- Czy nagłówek coś mówi?
- Czy doświadczenie pokazuje Twój kierunek zawodowy?
Później jest jeszcze druga rzecz: widoczność.
Nie musisz nagle zostać twórcą internetowym i publikować trzech postów tygodniowo.
Możesz komentować treści z Twojej branży, obserwować interesujące Cię firmy, odezwać się do byłych współpracowników albo wejść w rozmowę z osobami, które robią coś podobnego do tego, co sam chcesz robić.
Rekrutacja bardzo często zaczyna się wcześniej niż w momencie kliknięcia „Aplikuj”.
🤝 Powiedz ludziom, że szukasz
To jedna z najprostszych rzeczy i jednocześnie coś, o czym łatwo zapomnieć.
- Byli współpracownicy.
- Managerowie.
- Klienci.
- Partnerzy.
- Znajomi z branży.
- Ludzie poznani na konferencjach czy szkoleniach.
Nie chodzi o wysyłanie każdemu wiadomości:
„Hej, znajdź mi pracę”.
Dużo lepiej napisać konkretnie:
„Rozglądam się teraz za rolami X i Y. Najbardziej interesują mnie firmy z obszaru Z. Jeśli usłyszysz o czymś sensownym, będę wdzięczny za sygnał”.
Druga osoba od razu wie, czego szukać.
Polecenie nie gwarantuje pracy, ale może sprawić, że ktoś rzeczywiście otworzy Twoje CV — szkoda, że nie mogę tego dać na czerwono.
🏢 Nie szukaj tylko ofert. Szukaj firm
To podejście bardzo mi się podoba.
Zamiast codziennie przeglądać wszystkie możliwe portale i aplikować wszędzie, zrób własną listę organizacji, w których naprawdę chciałbyś pracować.
- Obserwuj je.
- Sprawdzaj zakładki karier.
- Zobacz, kto pracuje w interesującym Cię zespole.
- Znajdź osoby odpowiedzialne za rekrutację albo managerów danego obszaru.
I nie ograniczaj networkingu wyłącznie do HR.
Jeżeli chcesz pracować w sprzedaży, porozmawiaj z ludźmi ze sprzedaży. Jeśli interesuje Cię marketing, znajdź osoby z marketingu. Jeśli chcesz wejść do HR, zobacz, kto już pracuje w tym zespole.
Nie musisz od razu pytać o pracę. Możesz zapytać o organizację, rolę, zespół albo sposób pracy.
Czasami dostaniesz po prostu kilka informacji. Czasami kontakt. Czasami ktoś tydzień później napisze:
„Słuchaj, właśnie otwieramy takie stanowisko”.
🎟️ Wyjdź też poza LinkedIn i portale z ofertami
Szukając pracy, łatwo zamknąć się w LinkedInie, Pracuj, OLX i zakładkach „Kariera”.
A przecież sporo rzeczy dzieje się offline.
Targi pracy są oczywistym miejscem, ale warto patrzeć też szerzej na wydarzenia branżowe, konferencje, meetupy czy targi związane z obszarem, w którym chcesz pracować.
Jeśli szukasz pracy w HR, możesz pojawić się nie tylko na targach pracy, ale też na targach HR. W jednym miejscu spotykasz wtedy firmy technologiczne, dostawców usług HR, konsulting, agencje, software house’y i ludzi, którzy na co dzień działają w tej branży.
I czasami dużo łatwiej jest zacząć rozmowę przy stoisku niż przebić się później przez setki wiadomości na LinkedInie.
To samo działa w innych branżach. Chcesz wejść do marketingu? Idź na wydarzenie marketingowe. Sprzedaż? Szukaj konferencji i meetupów sprzedażowych. IT? Targi, meetupy, hackathony.
Nie musisz chodzić z CV pod pachą i pytać każdego: „Czy macie pracę?”.
Wystarczy rozmawiać, pytać, poznawać ludzi i powiedzieć, w jakim kierunku chcesz iść.
Czasami najlepsza rozmowa rekrutacyjna zaczyna się dużo wcześniej niż formalna rekrutacja.
📩 Aplikacja wysłana. I co dalej?
Po kilku tygodniach szukania pracy łatwo przestać pamiętać, gdzie właściwie wysłałeś CV.
Dlatego zrobiłbym sobie prostą tabelę:
| Firma | Stanowisko | Data aplikacji | Źródło | Kontakt | Etap | Kolejny krok |
|---|
Nie potrzebujesz żadnego specjalnego systemu. Arkusz spokojnie wystarczy.
Najważniejsza jest dla mnie kolumna „Kolejny krok”.
Jeżeli firma miała wrócić w piątek, wpisujesz sobie follow-up na poniedziałek albo wtorek. Jeżeli aplikowałeś przez polecenie, możesz po kilku dniach sprawdzić, czy CV dotarło do właściwej osoby.
I przede wszystkim widzisz swój cały proces w jednym miejscu.
📊 Popatrz na lejek, a nie tylko na liczbę CV
To może być jedna z najbardziej przydatnych rzeczy w całym procesie.
Załóżmy, że wysłałeś 40 sensownie dopasowanych aplikacji i nie dostałeś żadnego zaproszenia na rozmowę.
To jest informacja.
- Być może problem znajduje się w CV.
- Być może aplikujesz na nieodpowiednie stanowiska.
- Być może brakuje kluczowego doświadczenia albo kierunek, który obrałeś, wymaga zmiany.
Jeżeli dostajesz sporo zaproszeń na pierwsze rozmowy, ale nigdy nie przechodzisz dalej, to też jest informacja.
Warto wtedy przyjrzeć się temu, jak opowiadasz o doświadczeniu, jakie masz oczekiwania, jak odpowiadasz na pytania albo czy role rzeczywiście są dobrze dopasowane.
A jeśli regularnie dochodzisz do finałów, ale nie pojawia się oferta, analizujesz jeszcze coś innego.
Nie patrz tylko na wynik końcowy. Zobacz, w którym miejscu procesu najczęściej się zatrzymujesz.
☎️ Masz rozmowę? Nie idź na nią „z marszu”
Jeżeli firma poświęca czas na rozmowę z Tobą, warto poświęcić chwilę na przygotowanie się do rozmowy z nią.
Przed rozmową sprawdź:
- czym zajmuje się firma
- co dokładnie napisano w ogłoszeniu
- z kim będziesz rozmawiać
- które wymagania pojawiają się w opisie kilka razy
Pomyśl też wcześniej o przykładach ze swojego doświadczenia, które do tych wymagań pasują.
I przygotuj własne pytania. Nie tylko o benefity czy pracę zdalną.
Zapytaj o oczekiwania wobec roli, zespół, pierwsze miesiące, sposób mierzenia efektów, największe wyzwania albo powód otwarcia stanowiska.
Rozmowa rekrutacyjna działa w dwie strony. Ty też sprawdzasz firmę.
🗣️ Pokazuj przykłady zamiast samych deklaracji
- „Jestem komunikatywny”.
- „Dobrze działam pod presją”.
- „Potrafię zarządzać projektami”.
Może być.
Tylko że dużo ciekawsze jest:
- Co konkretnie zrobiłeś?
- Jaki był problem?
- Za co odpowiadałeś?
- Co się wydarzyło?
- Jaki był efekt?
Nie trzeba każdej odpowiedzi zamieniać w pięciominutową historię, ale konkret zwykle mówi o doświadczeniu znacznie więcej niż lista przymiotników.
Osoba prowadząca rekrutację nie pracowała razem z Tobą.
Musisz trochę pomóc jej zobaczyć to, co Ty już wiesz o swoim doświadczeniu.
📬 Follow-up nie jest niczym złym
Jeśli ktoś powiedział:
„Wrócimy do piątku”,
a mamy wtorek kolejnego tygodnia, możesz napisać.
Normalnie. Bez pretensji i bez pięciu akapitów.
„Cześć, chciałem dopytać, czy pojawiły się już informacje dotyczące kolejnego etapu”.
I tyle, choć to tylko przykład.
Nie trzeba czekać trzech tygodni w obawie, że wyjdziesz na osobę zbyt zainteresowaną, bo pamiętajcie, że np. rekruter/ka może być na L4, a Ty tego zwyczajnie nie wiesz.
Brak odpowiedzi też jest pewną odpowiedzią, tylko znacznie gorszej jakości.
❌ Odmowa nie zawsze mówi prawdę o Tobie
Możesz być bardzo dobrym kandydatem i nie dostać pracy.
- Ktoś mógł mieć bardziej konkretne doświadczenie.
- Firma mogła wybrać osobę wewnętrzną.
- Budżet mógł się zmienić.
- Rekrutacja mogła zostać zamrożona.
- Inna osoba mogła lepiej pasować do konkretnego zespołu.
Oczywiście warto analizować powtarzające się sygnały.
Jeżeli w kilku kolejnych procesach dostajesz podobny feedback, być może faktycznie jest tam coś, nad czym warto popracować, ale jedna odmowa nie definiuje Twojej wartości zawodowej.
Tak samo jak jedna wygrana rekrutacja nie oznacza, że nagle jesteś najlepszym specjalistą na rynku.
Jeżeli temat feedbacku po odmowie interesuje Cię także od strony firmy, zobacz jak odmówić kandydatowi i zostawić dobre wrażenie.
🧠 Szukanie pracy też może męczyć
Łatwo wpaść w tryb:
LinkedIn. Portal z ofertami. Kolejna aplikacja. Skrzynka. Odśwież. Kolejne ogłoszenie. Jeszcze jeden profil firmy.
I nagle pół dnia minęło.
Dlatego również tutaj warto mieć swój rytm, a dla mnie to taka rutyna, jak śpiewał KęKę: „tylko rutyna znowu daje mi spokój”.
Możesz rano przeglądać nowe oferty, kilka razy w tygodniu kontaktować się z ludźmi, raz w tygodniu analizować tabelę i sprawdzać, co faktycznie działa.
Nie chodzi o to, żeby przez osiem godzin dziennie udowadniać sobie, że „szukasz pracy”.
Chodzi o to, żeby robić rzeczy, które zwiększają szansę na sensowny proces.
🔎 Sprawdź to u siebie
Jeśli właśnie szukasz pracy, odpowiedz sobie na kilka pytań:
- Czy wiem, jakiej pracy naprawdę szukam?
- Czy nadal chcę robić to samo co do tej pory?
- Czy rozważyłem przebranżowienie albo krok w bok?
- Czy zaakceptowałbym niższe stanowisko, jeśli otworzyłoby mi lepszą ścieżkę na przyszłość?
- Jakich kompetencji brakuje mi do ról, które mnie interesują?
- Czy moje CV szybko pokazuje najważniejsze doświadczenie?
- Czy LinkedIn jest aktualny?
- Czy ludzie z mojej sieci wiedzą, że szukam?
- Czy mam listę firm, które rzeczywiście mnie interesują?
- Czy wiem, które aplikacje przynoszą rozmowy?
- Czy wiem, na którym etapie procesu najczęściej odpadam?
- Czy po kolejnych rozmowach wyciągam jakieś wnioski?
Jeżeli na kilka z tych pytań odpowiadasz „nie”, być może właśnie tam warto zacząć, zamiast wysyłać kolejne dziesięć CV.
Na koniec
Szukanie pracy ma w sobie mnóstwo rzeczy, na które zwyczajnie nie mamy wpływu.
Nie kontrolujemy liczby kandydatów, decyzji hiring managera, budżetu organizacji ani tego, czy rekrutacja nie zostanie jutro zamrożona.
Ale możemy uporządkować własną część procesu.
Możemy lepiej określić kierunek, sprawdzić, czy to w ogóle nadal właściwy kierunek, nauczyć się czegoś nowego, przygotować materiały, zwiększyć swoją widoczność, uruchomić kontakty, świadomie wybierać firmy i analizować, co działa.
Czasami najlepszym efektem takiej analizy będzie nowa praca na podobnym stanowisku.
Czasami przebranżowienie.
Czasami krok w bok.
A czasami nawet świadomy krok w tył, który dopiero za jakiś czas okaże się bardzo dużym krokiem do przodu.
Nie chodzi o to, żeby wysłać jak najwięcej CV. Chodzi o to, żeby zwiększyć szansę na dobrą rozmowę i nie zginąć w gąszczu dziesiątek, a czasem setek innych kandydatów i kandydatek.
I chyba właśnie od tego warto zacząć.



